PIERWSZY GRABARZ: (...) Oto czaszka, która od dwudziestu trzech lat leży w ziemi.
HAMLET: Czyjąż ona była ?
PIERWSZY GRABARZ: Sławnego wartogłowa (...)
Zaraza na niego! Przypominam sobie jak mi wylał na
głowę całą butlę wina reńskiego. Ta czaszka, proszę pana była własnością Yoryka,
królewskiego błazna.
HAMLET: ---podnosząc czaszkę--- Jego ?
PIERWSZ GRABARZ: Jego samego.
HAMLET: Pozwól, niech się jej przyjrzę. Biedny Yoryku ! Znałem go, mój Horacy;
był to człowiek niewyczerpany w żartach, niezrównanej fantazji (...) a teraz,
jakże mnie jego widok odraża i aż w gardle ściska! (...) Gdzież są teraz
twoje drwinki, twoje wyskoki, twoje śpiewki, twoje koncepty,
przy których cały stół trząsł sie ze śmiechu ? Nicże z nich nie pozostało
na wyszydzanie swych własnych, tak teraz wyszczerzonych zębów ?
William Shakespeare, Hamlet, akt 5 scena 1
----------
nie robię tej witryny ze śmiertelnie poważną miną, robię tą witrynę, bo mnie to bawi
jeśli wyleję komuś na głowę wino ...przepraszam ...niechcący - nie miejcie o to
do mnie żalu.
----------
Beatlesów po raz pierwszy usłyszałem w domu mojego przjaciela. To była pierwsza
strona A Hard Day's Night. Nie zrobiło to na mnie dobrego wrażenia ale ponieważ
druga ścieżka na taśmie (magnetofon szpulowy) była pusta, zdecydowałem się nagrać to jako dodatek do
jakiegoś El Pasadora. Po kilkukrotnym wysłuchaniu AHDN byłem już
stracony dla społeczeństwa. Zacząłem zbierać materiały, słuchać muzyki na okrągło i poznawać
historię zespołu. Wtedy - za sprawą artykułu w Przekroju - zorientowałem się, że
jestem równolatkiem jedego z 'beatlesowskich' dzieci.
Byłem wtedy w liceum. Potem studiowałem prawo. Pokój w akademiku
upstrzony oczywiście unikalnymi wydaniami fanclubowej gazetki McCartneya "Club Sandwich" ale ja
nie grałem Beatlesów. Robiłem audycje w radio studenckim ale wyłącznie metalowe.
Miałem przesyt Beatlesami. Znalem każdą piosenkę na pamięć.
Teraz pracuję. Zarządzam niewielkim przedsiębiorstwem.
Pewne wydarzenie sprzed paru lat sprawiło, że zrozumiałem, iż nic nie trwa
wiecznie. Postanowiłem już teraz zrealizować swoje plany z młodości.
Robię to, co zawsze chciałem robić.
Sporo żegluję, kiedyś ścigałem się w regatach -
teraz została tutrystka po Mazurach i szkolenie dzieci w Klubie.
Bardzo lubię brydża. Na studiach zdarzyło mi się nawet wygrać turniej 'na maxy' i to z udziałem nie byle kogo
ale Mistrzów Polski: Żmudzińskiego i Balickiego. Cóż z tego, że to był przypadek. Liczy się fakt. :)
Ostatnio gram głównie z komputerem bo od lat
(sześciu czy siedmiu) trenuję japońską sztukę walki Aikido. Akurat treningi pokrywają się
z turniejami brydżowymi. Karty przegrały ...a właściwie przegrała zadymiona papierosami atmosfera
brydża.
Jak widzicie - nie staram się gonić za pieniędzmi. Moje obecne życie wypełniają właściwie
rozrywki: Beatlesi, książka, aikido, żeglarstwo, narty, brydż. Staram się mieć bardzo dużo czasu dla
siebie. Nie zawsze się to udaje - czasami trzeba 'odrobić słupki' czyli zadbać o byt.
Moje nazwisko raczej nic Wam nie powie ...no, chyba, że ktoś czytał historię 'starożytnego' miasta
Kielc. Wtedy napotka moje nazwisko. Już gdzieś w XVIII wieku na koniec dnia odpustowego, przed
Katedrą, do wszystkich zebranych przemawiał włościanin z mojego rodu. Chwalił dobre
obyczaje, ganił złe i kończył zawsze w ten sam sposób: "A teraz wy, którzyście przyszli z Masłowa,
wracajcie do Masłowa. Wy którzyście przyszli z Dymin, wracajcie do Dymin." ...itd.
Niestety, moja rodzina nie pielęgnuje tej tradycji. Dowiedziałem się o niej z książek. Natomiast
wyrobiony od pokoleń i mocno osiadły w genach nawyk przemawiania do ludzkości dał o sobie
podstępnie znać i - jak widzicie - realizuję go poprzez tą witrynę :-D
Tak więc i moje nazwisko i wiek można - jak mówią prawnicy - wyinterpretować z dostępnych źródeł.
Nie śądzę, żeby komuś się chciało, w końcu to strona o Beatlesach - nie o mnie.
PODZIĘKOWANIA
Witryna nie powstałaby, gdyby nie życzliwość kieleckiego providera Complex Computers.
Bardzo solidnej firmy, o klasie której sami się przekonujecie codziennie od dłuższego czasu.
W dwa lata bodaj tylko jedna awaria w weekend (usunięta w poniedziałek). Można polecić
z czystym sumieniem.
Jest też firma Vinyl Plus, która czasami użycza mi swojego adresu pocztowego, miejsca
na dysku, a nawet konta bankowego (dzięki czemu nie muszę mieszać swojej pracy z hobby).
Użytkownicy - nie kiwnąłbym nawet palcem, gdyby nie Wasza życzliwość i poparcie. Dziękuję.
joryk
|